Kocham moje dzieci, ale w niektóre dni chcę uciec
Fcscafeina / Getty
Opuszczając szkołę moich dzieci pewnego ranka, słuchałam, jak dwie inne mamy opowiadają o tym, jak zawsze były zajęte. Jedna wspomniała, że czekała, aż sprawy się uspokoją, i że ma nadzieję, że ten tydzień będzie lepszy niż poprzedni. Druga kobieta zgodziła się i ubolewała, że zawsze dzieje się jedno po drugim. W milczeniu skinąłem głową za ich plecami.
Poranek był jednym gównianym show po drugim. Nikt nie chciał wstać, ubrać się, zjeść śniadania. Cała trójka w pewnym momencie płakała. Krzyczałem na nich, poganiałem i groziłem, że wyrzucę zabawki. A kiedy mój syn powiedział, że nie może założyć swojej zimowej kurtki, bo ją zgubił, pomyślałam Skończyłem. Nie chcę być rodzicem.
Ostatnio dużo o tym myślałem. Czuję mieszankę poczucia winy i ulgi, przyznając się do tego. Tak, rodzicielstwo jest trudne i mam pełne prawo narzekać, prosić o pomoc i poświęcać czas dla siebie. Ale czy przekraczam granicę, kiedy fantazjuję o ucieczce z domu? Czasami wydaje się to czymś więcej niż fantazją. Umieściłem to gówno na tablicy wizyjnej. Robię w pamięci listę kontrolną rzeczy, które bym spakowała. Wymieniam miejsca, które chcę poznać, instrumenty, których chcę nauczyć się grać, oraz nowych ludzi, których chcę poznać, żeby usłyszeć ich historie. Kiedy jestem przytłoczony, pozwalam, by przejęła mnie żądza wędrowania. To ucieczka, a nie wykonalny plan.
Nigdy nie odejdę od moich dzieci. Ale rodzicielstwo pochłania wszystko. Jest to ciężar, który wywiera presję na nasze już zestresowane umysły i dusze.
Relacje czują się napięte lub zagubione, ponieważ zdarzają się sytuacje, w których tak cholernie trudno jest znaleźć czas na połączenie lub wezwać cierpliwość, aby uniknąć ostrych słów i urazy. Nasze cele osobiste i zawodowe zależą od liczby dni, przez które opiekujemy się chorymi dziećmi, nawigujemy w przerwach szkolnych lub jeździmy na i z praktyk. Pieniądze są napięte, małżeństwo jest trudne, dom to pieprzona katastrofa, a dbanie o siebie wydaje się być puentą.
A jeśli jesteś podobny do mnie i zwracasz uwagę na stan naszego narodu, jesteś świadkiem i czujesz płomienie pożaru śmietnika, jakim są nasze Stany Zjednoczone. Homo i transfobia, masowe strzelaniny, rasizm, ksenofobia i mizoginia były przepustkami pod tą administracją. To wszystko wydaje się za dużo.
Więc kiedy moje dzieci, które mają 7 i 5 lat, wykorzystują swój odpowiedni wiek do bycia wymagającymi zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie – zwykle w tym samym czasie i zwykle w połączeniu z rodzeństwem – tęsknię za czymś więcej niż przerwą; Pragnę się uwolnić. Ktoś zawsze czegoś potrzebuje: pomocy, odpowiedzi, jedzenia, uwagi i komfortu. Nie ma nic złego w potrzebie tych rzeczy. Ale kiedy troje małych ludzi domaga się tych rzeczy przez cały dzień, zastanawiam się kiedy mój potrzeby zostaną zaspokojone.
I proszę, nie mów mi, że muszę znaleźć równowagę. Równowaga to bzdura.
Nie balansujemy ciężarem życia, w najlepszym razie nim żonglujemy. Wyrzucamy w powietrze przynajmniej jeden kawałek siebie, jeśli nie więcej. Dosłownie i w przenośni musimy zrezygnować z istotnej części nas samych, co jest niepokojące, ponieważ czasami nie wiemy, kiedy ta cząstka nas powróci lub czy będziemy w stanie ją złapać.
W naprawdę ciężkie dni lub podczas naprawdę trudnych chwil rodzicielstwa czuję uwięziony . Nie chcę już tego robić. Och, nadal kocham moje dzieci, nie żebym musiała to mówić. Nie muszę zakwalifikować moich skarg. Ale zaciekłość mojej miłości ostatecznie gasi moje palące pragnienie spakowania gówna i odejścia.
Przyznanie się, jak trudne może być codzienne życie, gdy jesteś rodzicem, nie przekracza granicy. Trzeba głośno wypowiadać mroczne, przerażające i samolubne myśli. Żonglowanie zmienia wagę, a przyznanie, że niektóre dni to tylko przetrwanie, pozwala nam przetrwać. Kiedy zdejmujemy z siebie presję, by wierzyć, że rodzicielstwo to tylko błogosławieństwa, stajemy się lepszymi rodzicami.
Pozwalając sobie na marzenie o ucieczce z domu, jesteśmy mocno osadzeni w bałaganie rodzicielstwa.
Podziel Się Z Przyjaciółmi: