Pytania, które zadają sobie „stare” mamy, gdy rozważają dziecko w późnym wieku

Dzidziusie
Lofton-(47)

Dzięki uprzejmości Suzy Lofton

Stanie się starą nową mamą nigdy nie było częścią mojego planu, ale oto jestem. I chociaż jestem bardzo wdzięczna mojej pięknej rodzinie, posiadanie dziecka w późniejszym życiu było zdecydowanie innym doświadczeniem. Droga prowadząca do mojej geriatrycznej ciąży wyglądała prawie tak samo, jak w przypadku wielu kobiet. Bardzo zorientowany na karierę, większą część moich dwudziestych i wczesnych trzydziestych lat spędziłem na studiach, zdobywając doktorat i pracując (jak powiedziałby mój tata, jak pożyczony muł), więc skupiłem się po prostu gdzie indziej. Dopiero mniej więcej w tym czasie, kiedy poznałam mojego męża w wieku 34 lat, po raz pierwszy zaczęłam słyszeć najsłabszy dźwięk tykania mojego zegara biologicznego.

Z biegiem czasu, jak to zwykle bywa, tykanie stawało się coraz głośniejsze. Kiedy mój mąż i ja pobraliśmy się, zostałam pobłogosławiona tym, że zostałam macochą najsłodszego chłopca, jaki kiedykolwiek się urodził… ​​ale nie mogłam pozbyć się wzmacniającego pragnienia powiększenia naszej rodziny. I tak pewnego jesiennego popołudnia w moim 37 roku życia, mój mąż i ja uznaliśmy, że warto połączyć nasze DNA i że chcemy mieć dziecko.

Kilka tygodni później wpatrywałem się w dwie małe różowe kreski, które na zawsze zmienią moje życie (i mózg). Wtedy tego nie wiedziałam, ale dołączyłabym do rosnącej siostrzanej grupy kobiet rodzących dzieci w zaawansowanym wieku matki.

Choć byłam podekscytowana zostaniem matką, ciąża i poród były zdecydowanie nie miły dla mojego starzejącego się ciała. Pamiętam, że tuż przed pójściem na zaplanowane cesarskie cięcie ktoś zapytał mnie, czy kiedykolwiek będziemy mieli kolejne dziecko. Praktycznie prychając na absurdalność tego pytania, stanowczo odpowiedziałem: PIEKŁO NIE! KTO NA ZIEMI ZROBIŁBY TO DWUKROTNIE… CELOWO???

I wtedy to się stało.

Obudziłem się na sali pooperacyjnej i trzymałem w ramionach to słodkie noworodek i po raz pierwszy spojrzałem na jego anielską twarz. Miał oczy tatusia i nos mamy. Urzekła mnie, obezwładniła fala emocji, które wciąż staram się opisać. Dosłownie wybuchnęłam płaczem, ponieważ nie mogłam znieść tego, jaki był piękny. Bez wątpienia byłam zakochana, a moje poprzednie ja, które nie rozumiało, o co chodziło w macierzyństwie, odeszło… na zawsze.

Przewiń do teraźniejszości. Mam teraz 40 lat z dwulatkiem, którego z każdym dniem coraz bardziej kocham. Nasz synek to mądra, zabawna, pełna życia mała petarda, która jest absolutnym błogosławieństwem dla naszej rodziny. Teraz, gdy on chodzi (biegnie), mówi (krzyczy) i ćwiczy nocnik (ech, głównie), nasze życie zaczęło układać się w przyjemny, wygodny rytm… co oczywiście oznacza, że ​​wszystko, o czym mogę myśleć dla ostatnie osiem miesięcy ma kolejne dziecko.

Czekać. CO?!? To znaczy, wyraźnie to dziecko złamało coś w moim mózgu, prawda? Poważnie… czy straciłem mój kochający umysł?!?

Jak każda logiczna osoba stojąca w obliczu tej zagadki, sporządziłem listę zalet i wad. Podsumowanie jest solidnie przemawiające za tym, że jesteśmy jednością i skończyliśmy… ale cała logika na świecie nie powstrzymuje myśli, pytań i tęsknoty. A ponieważ o wiele więcej kobiet rodzi dzieci w późniejszym życiu, z rozmów i internetowych forów dyskusyjnych coraz wyraźniej stało się dla mnie jasne, że to, czego doświadczam, jest bardzo częstym problemem… paraliż wynikający z analizy, która stawia cię prosto na płocie. Bez wątpienia emocjonalnie obciążająca decyzja, czy spróbować poczęcia pośród malejących możliwości, jednoczy starsze matki, ponieważ prawdopodobnie odczuwamy jakąś wersję tego samego stresu, niepewności i presji.

Tak więc, jeśli jesteś starą mamą na płocie, która próbuje komuś to wyjaśnić (lub poślubiasz starą mamę na płocie i próbujesz dowiedzieć się, co do cholery dzieje się w jej głowie), oto kilka pytań, które prawdopodobnie są rozważane… około 100 razy dziennie.

Czy to jest warte ryzyka?

Statystyki dotyczące ciąży po 40 roku życia są przerażające, a ryzyko dla mamy i dziecka jest bardzo realne. Przede wszystkim trudniej jest zajść w ciążę i pozostać w niej. A jeśli masz wystarczająco dużo szczęścia, aby począć i dowieść, istnieje wiele innych obaw. Mógłbym podzielić się niektórymi numerami wywołującymi stres, ale jeśli jesteś ze mną na płocie, prawdopodobnie i tak potajemnie czytałeś je na telefonie. I jakby tego było mało, wielu z nas również będzie musiało rozważyć to ryzyko w 2020 roku. Tak więc oprócz zwykłej, codziennej niepewności, musimy również wziąć pod uwagę globalną pandemię, która naraża kobiety w ciąży na większe ryzyko (i starsze kobiety w ciąży o wysokim ryzyku przypuszczalnie są jeszcze bardziej zagrożone).

Biorąc pod uwagę zmienne, wydaje się śmieszne nawet myśleć o urodzeniu dziecka właśnie teraz. Ale potem czytasz artykuł o kobiecie, która miała trzy zdrowe ciąże po 40. lub znasz kobietę, która zna kobietę, która podczas pandemii została starą, nową mamą bez żadnych problemów i myślisz: widzieć ? Pozornie nieskończona liczba innych kobiet codziennie unika komplikacji… więc dlaczego nie ja? I czy naprawdę jest coś, co warto mieć, co nie wiąże się przynajmniej z pewnym ryzykiem?

Czy jestem po prostu za stary?

Amnezja ciążowa związana z macierzyństwem jest siłą, z którą trzeba się liczyć… tak musi być, inaczej świat byłby pełen samotnych dzieci. Ale nawet patrząc wstecz przez najmocniejsze różowe okulary, wciąż pamiętam, jak ciężko było dorastać dziecko w tym starym ciele. To, co mi bardzo ciąży, to to, że jestem w 100% pewna, że ​​ciąża byłaby teraz jeszcze gorsza, ponieważ jestem prawie trzy lata starsza… i uganiam się za wiecznie zajętym dwulatkiem.

Czy naprawdę byłabym w stanie nadążyć za energiczną trzylatką w ciąży (zwłaszcza jeśli jest to jeszcze trudniejsze niż poprzednie)? I zapomnij o ciąży, czy będę w stanie się pozbierać, dotrzymując kroku noworodkowi ORAZ maluchowi (który wciąż nie przesypia nocy)?

Bez względu na to, jak smutne jest mi to przyznać, muszę wziąć pod uwagę prosty fakt, że może jestem po prostu za stara, by to powtórzyć. Jasne, wiele innych mam to robi. W rzeczywistości nie tylko znam zaskakującą liczbę kobiet, które miały wiele dzieci w późniejszym życiu, ale kiedy myślę o nich razem, wszystkie mają jedną wspólną cechę… wszystkie wydają się bardzo Młodszy niż w rzeczywistości. Może dlatego, że nikt nie spodziewa się zobaczyć członka AARP w nocy z powrotem do szkoły… a może posiadanie dzieci w późniejszym życiu jest w rzeczywistości dziwną fontanną młodości, która sprawia, że ​​jesteś młodszy z konieczności.

W moich poszukiwaniach statystyk dotyczących starszych matek ze zdziwieniem stwierdziłem, że im starsza nowa mama, tym bardziej prawdopodobne, że ona jest przeżyć do niezwykle starości. W rzeczywistości było jedno badanie, które wykazało, że kobiety, które dożyły wieku co najmniej 100 lat, czterokrotnie częściej miały dzieci po czterdziestce .

Naprawdę nie ma znaczenia, ile studiów znajdę, przyszłość i jak wpłynie na nią mój wiek, wciąż mnie niepokoi (nawet dla naszego dwulatka). Czy moje ciało będzie w stanie nadążyć? Czy moje dziecko poczuje się dziwnie mając starą mamę? Czy będę żył wystarczająco długo i będę wystarczająco zdrowy, aby pewnego dnia cieszyć się byciem babcią? Oczywiście nie ma sposobu, aby odpowiedzieć na te pytania bez kryształowej kuli, ale niepewność jest stresująca.

Dlaczego wydaje się, że czas płynie tak SZYBKO?

Poważnie? Kiedy byłam w ciąży z synem, czas płynął tak wolno, że byłam przekonana, że ​​sekretem życia wiecznego jest ciąża. Te 10 miesięcy wydawało się 10 latami. Jednak od jego narodzin zegar wydaje się moim zaprzysięgłym wrogiem. Jednocześnie czuję, że moja płodność zanika, tak jak ostatnie chwile dzieciństwa mojego synka. Czuję się głupio, gdy jestem emocjonalny, ponieważ celem posiadania dzieci jest obserwowanie, jak dorastają, ale nie mogę powstrzymać się od ogarniania smutku za każdym razem, gdy jestem zmuszana do pakowania ubrań lub zabawek, z których on wyrósł.

Gdy męczy mnie decyzja o tym, czy urodzić kolejne dziecko, uświadomiłam sobie również, że każde pierwsze dziecko jest dla mnie prawdopodobnie ostatnim. Będzie ostatni raz, kiedy będę go trzymać w ramionach, żeby go nakarmić, i ostatni raz, kiedy kołyszę go do snu w nocy. (Nawet pisanie tych słów sprawia, że ​​moje oczy napełniają się łzami.) W tej chwili każdy kamień milowy wydaje się być słodko-gorzkim przypomnieniem moich starzejących się jajników i kurczowo trzymam się tych dziecięcych chwil w desperackiej próbie powstrzymania ich przed wymknięciem się … i, pomimo mojej desperacji, by się ich trzymać, wciąż czuję, jak opuszczają mój uścisk.

Jednocześnie istnieje również silna (choć sama narzucona) presja, by zeskoczyć z płotu w celu pokonania zegara. Jeśli zdecydujemy się na kolejne dziecko, to im dłużej czekam, tym mniej prawdopodobne, że tak się stanie (zwłaszcza, że ​​przed laty postanowiliśmy z mężem, że środki z interwencją medyczną po prostu nie będą dla nas). Domyślam się, że decyzja, że ​​twoja rodzina jest kompletna, może być trudna do podjęcia w każdej sytuacji, ale jest różnica między podjęciem tej decyzji na własną rękę a posiadaniem czasu na podjęcie jej za ciebie. Za kilka miesięcy, a w najlepszym wypadku za kilka krótkich lat, nie będzie wyboru, ponieważ jajniki nie będą w nieskończoność wypuszczać zdolnych do życia jajeczek, o czym przypominam sobie przynajmniej codziennie.

Może to nie tylko moja płodność zanika, że ​​opłakuję. Może zbliżająca się utrata mojej płodności jest również przypomnieniem, że moja młodość odchodzi, a także… przypomnieniem o mojej własnej śmiertelności io tym, jak szybko jest naprawdę nasz czas na tej Ziemi. Cokolwiek to jest, zegar wydaje się tykać coraz szybciej… a im bardziej chcę, żeby zwalniał, tym szybciej leci.

Dlaczego nie zacząłem wcześniej?

Czasami mój smutek, że nie mam innego wyboru, jak tylko być jednością, przeradza się w złość, choćby na chwilę. Dlaczego? Dlaczego nie zacząłem wcześniej? Czy starając się mieć to wszystko, postawiłem się w tej smutnej sytuacji, w której biologia planowała dla mnie rodzinę?

Prawda jest taka, że ​​poznałam swojego wspaniałego męża w późniejszym życiu i nic nie mogło zmienić tej linii czasu. Mając go za męża, jestem najszczęśliwszą kobietą na Ziemi, ale wciąż są chwile, kiedy czuję frustrację, że jestem w takiej sytuacji, że muszę ważyć ryzyko i nagrodę macierzyństwa w takim kryzysie czasu. W głębi duszy wiem, że gdybym była 10 lat młodsza, nie byłoby to problemem.

Oczywiście nigdy nie ma gwarancji, ale przynajmniej zdążyłabym pozwolić naszemu synowi dorosnąć o rok lub dwa, zanim będę musiała podjąć tę decyzję. Ciężko jest być na płocie, bo nie chcesz kolejnego dziecka jeszcze , ale jeszcze może być za późno.

Co jeśli żałuję tej decyzji?

Żal jest nieuniknioną możliwością przy podejmowaniu decyzji… to tylko część życia. Ale nie mówimy o tym samym żalu, który możesz odczuwać po zjedzeniu zbyt wielu kawałków pizzy lub wydaniu zbyt dużej ilości na parę butów. Nie, żal, który może pojawić się w wyniku tej decyzji, może być ciężki i może trwać do końca mojego życia. (Wiem, że to brzmi zbyt dramatycznie, ale takie myśli przechodzą mi przez głowę!)

Co gorsza, należy wziąć pod uwagę kilka warstw możliwego żalu. Co jeśli zdecyduję, że chcę mieć drugie dziecko i czekałam zbyt długo? Co się stanie, jeśli zdecydujemy się na to, a pojawią się poważne komplikacje i, nie daj Boże, jedno lub oboje z nas tego nie zrobi? Z drugiej strony, jeśli uznamy, że nasza rodzina jest kompletna, tak jak jest… czy nasz dwulatek będzie chciał mieć rodzeństwo, z którym będzie dorastać, gdy jest w szkole podstawowej, a jego starszy brat (mój pasierb) jest dorosły? Czy wyślę go do college'u i będę odczuwał ból z powodu tego, że nie mam kolejnego dziecka, kiedy miałam szansę?

Dzięki uprzejmości Suzy Lofton

Wiem, że ciężar opieki nad dwójką maluchów będzie prawdopodobnie miał dni, w których wydaje się, że jest zbyt wiele lub powoduje chwilowy stres w naszym, skądinąd szczęśliwym, małym życiu, ale trudno mi zrozumieć, jak mogłabym kiedykolwiek żałować dodania kolejnej małej osoby do naszej rodziny… ale co, jeśli statystyki okażą się prawdziwe i ta decyzja zamiast tego spowoduje różnego rodzaju niepotrzebne bóle serca i stres?

Czy jestem po prostu starym samolubem?

Czy moje biologiczne pragnienie prokreacji całkowicie ignoruje rzeczywisty wpływ, jaki będzie to miało na mojego męża, naszych chłopców i resztę naszej rodziny? To znaczy, spójrzmy prawdzie w oczy, już odłożyliśmy nasze plany na wcześniejszą emeryturę, ponieważ będziemy mieli dziecko w liceum. Wiem, że możemy zapewnić naszym synom dobre życie, w tym w pełni finansowane konta studenckie, i nadal będziemy mieć komfort finansowy. Posiadanie kolejnej gęby do wykarmienia, kolejnego funduszu na studia do zbudowania i dodatkowych wydatków na opiekę dzienną (między innymi) wyraźnie odbiera ludziom, którzy już są w tej rodzinie.

I nie zapominajmy, że moja decyzja o tym, że chcę przejść przez kolejną fazę ciąży i noworodka, wyraźnie postawiłaby wszystkich w tym domu w tarapatach, że będą musieli przez to przejść. A co z naszym maluchem, który jest podręcznikowym przykładem chłopca mamy… czy inne dziecko odebrałoby mu i jakoś uczyniłoby mnie gorszą matką? Czy któryś z naszych chłopców czułby się mniej ważny lub mniej kochany? A potem są moi starzejący się rodzice (którzy, nawiasem mówiąc, mieli mnie po trzydziestce)… skoro prawdopodobieństwo, że będą potrzebować dodatkowego wsparcia, rośnie, czy mogę to zrównoważyć z opieką nad domem pełnym maluchów?

Czy kuszą los?

Szczerze mówiąc, udało mi się z naszym synem. Od razu zaszłam w ciążę. Przeszłam bez powikłań (choć nieprzyjemną) ciążę. Miałam zaplanowane cesarskie cięcie u wykwalifikowanego lekarza i poród naszego syna przebiegł całkowicie zgodnie z planem. Co jeśli tym razem nie mam tyle szczęścia? Co zrobić, jeśli nie jest to nieskomplikowane lub sprawy nie idą zgodnie z planem? Raz wygrałem na dziecięcej loterii… czy powinienem zrezygnować, gdy mam przewagę?

Czego powinienem słuchać – głowy czy serca?

Słuchaj, jestem mądrą dziewczyną. Znam ryzyko… i pracę… i zniszczenie, jakie prawdopodobnie spowoduje dla mojego ciała. Wiem, że w końcu przyzwyczailiśmy się do rutyny i życie zaczyna być trochę łatwiejsze. Wiem, że kolejne dziecko oznacza utratę pokoju gościnnego, prawdopodobnie kupno większego samochodu i dwie opłaty za żłobek. Wiem, że będzie to oznaczać miesiące (lub lata) przerywanego snu, pieluchy, plucie i płacz.

Wiem to wszystko. Ale to nie powstrzymuje mojego serca od tęsknoty za słodkim, nowonarodzonym dzieckiem, od podziwiania naszego uroczego syna i zastanawiania się, jaką inną niesamowitą małą osobę moglibyśmy stworzyć. To nie powstrzymuje ukłucia zazdrości, którą odczuwam w związku z ogłoszeniami o ciąży i porodach. Nie powstrzymuje mnie to przed wyobrażaniem sobie naszego życia za 10 lat i zobaczeniem dwójki dzieci w domu (mój pasierb będzie wtedy na studiach). Cała logika i zdrowy osąd na świecie nie mogą powstrzymać zastanawiania się i tęsknoty.

Jest tak wiele zalet bycia starszą mamą, ale zdecydowanie było to dla mnie jedno z nieoczekiwanych wyzwań. Nie popełnij tego błędu – pozornie nieustanny monolog wewnętrzny i niemal codziennie w tę i z powrotem, napędzany przez zegar biologiczny, który z każdym dniem wydaje się tykać głośniej, może czasami być pozytywnie duszący.

W takich chwilach muszę zmusić się do zatrzymania się, oddychania i przypomnienia sobie, jak bardzo jestem wdzięczny za życie, jakie mam teraz. W naszej sypialni jest zdjęcie, które mówi: Pamiętam dni, kiedy modliłam się o wszystko, co mam teraz i to jest takie prawdziwe. Nie mogę pozwolić, by moje siedzenie na płocie sprawiło, że straciłem z oczu, jakie mam szczęście.

Szczerze mówiąc, nie wiem, jak kończy się ta historia ani po której stronie płotu wyląduję. Do tego czasu będę wypełniać nasze szafy ubraniami i zabawkami dla dzieci, dopóki nie zdecyduję, co z nimi zrobić.

lmnt electrolyte review

Bez względu na wynik, biorąc pod uwagę rosnącą siostrzaną siostrę starych nowych mam, które zmagają się z tą samą decyzją, wiem, że będę w dobrym towarzystwie po obu stronach ogrodzenia.

Podziel Się Z Przyjaciółmi: