Mój mąż jest beznadziejny w dawaniu prezentów — a oto, co sobie uświadomiłem

Inny
mąż jest do bani w dawaniu prezentów

Caiaimage/Sam Edwards/Getty

Grudzień znów tu jest i nie mogę się powstrzymać od przypomnienia, że ​​mój mąż absolutnie do bani dawanie prezentów na święta . Nie wiem, co to jest. Może zamarza z perfekcjonizmu, nie może się zdecydować, boi się, że nie spodoba mi się to, co wybrał. Zakupy to przytłaczający kłopot. Być może zatłoczone centra handlowe są dla niego tak nieprzyjemne, że odkłada to do ostatniej chwili, ponieważ w minionych latach często kręcił się, gdy sklepy były zamykane w Wigilię, aby znaleźć coś, COŚ do wrzucenia do torby i mi dać.

Masz, kochanie, mam dla ciebie… torebkę Doritos i krajalnicę do awokado!

Ojej, dokładnie to, czego zawsze chciałem.

Kiedyś mnie to rozwścieczało. Porównałbym swój związek z relacjami innych ludzi. Dlaczego nie mogłabym mieć jednego z tych romantycznych, przygotowanych mężów, którzy zamówili idealny naszyjnik z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i nienagannie go zapakowali? Może mój mąż mnie nie kochał. Może nie dbał o mnie na tyle, żeby poświęcić czas na wybór sensownego prezentu. Słabe umiejętności mojego męża w zakresie dawania prezentów sprawiły, że źle się ze mną czułam, dopóki nie zmieniłam perspektywy.

legendary female names

Język miłości mojego męża to akty służby. Jest praktyczny i niezawodny. To właśnie przyciągnęło mnie do niego przede wszystkim, ponieważ czułam się przy nim tak bezpieczna i pewna siebie. Świetnie naprawia różne rzeczy, buduje meble, a nawet jest niesamowitym wegetariańskim kucharzem. Po prostu nie dostaje całej teraźniejszości i nie radzi sobie dobrze ze strukturą sezonu wakacyjnego. Kiedy musimy być na przyjęciu u Cohena punktualnie o piątej, a potem przychodzimy do kościoła przed ósmą, bo inaczej spóźnimy się na nabożeństwo przy świecach, on ma tendencję do wzdrygania się i rozumiem. Grudzień to chyba najmniej wyluzowana pora roku. Mój mąż pracuje przez dwanaście miesięcy bez przerwy w pracy, więc dla niego to sezon na bardzo potrzebną przerwę, a nie więcej obowiązków.

Obowiązkowe wymiany prezentów też nie należą do niego, ale jest fantastyczny w niespodziewanych niespodziankach. Robi dla mnie różne fajne rzeczy przez cały rok. Nigdy nie wraca do domu z załatwiania sprawunków bez jakiejś zabawnej niespodzianki dla mnie, niezależnie od tego, czy jest to nowa roślina na podwórku, czy nowy rodzaj granoli, którą znalazł w Trader Joes. Te rzeczy się sumują, ale jakoś ich nie widziałem. Byłam tak skupiona na tym, żeby mieć pudełko z dużą, czerwoną kokardą pod drzewem, że tęskniłam za prawdopodobnie setkami małych, wspaniałych smakołyków i przysług, które mój mąż robi dla mnie przez cały rok.

Poza tym mój mąż ma duże doświadczenie . Robimy razem wiele fajnych rzeczy jako rodzina, i tak naprawdę cenię sobie ten czas. W czerwcu zeszłego roku wybraliśmy się na rodzinną wycieczkę do Mount Vernon i muszę przyznać, że była to dla mnie o wiele fajniejsza niż kosz z brokatowymi kulami do kąpieli otulony tiulem.

Różne rodziny mają różne tradycje i sposoby obchodzenia świąt. To, co jest normalne dla jednej rodziny, może wydawać się absurdalne dla innej. Kiedy dorastałam, moja rodzina była entuzjastycznie nastawiona do wymiany prezentów. Nadal jesteśmy. Moje rodzeństwo i kuzyni i ja zawsze rysujemy imiona. Wszyscy grają za babcie, a ponieważ wielu z nas jest artystami, spędzamy dużo czasu na rzemiośle i pieczeniu dla siebie nawzajem. Może to być dużo pracy, a niektórzy mogą to uznać za przesadne, ale nie miałbym tego w żaden inny sposób.

Moi teściowie są przeciwieństwem. Wolą bardziej chłodne święta, w których prezenty są refleksją, ale rodzina zbiera się na duży posiłek, jeszcze większy śmiech, a zamiast rzeczy dzielą się wspomnieniami. Uwielbiam też ich wersję świąt.

Ale to nadal nie uwolniło mojego mężczyzny z haczyka. Przez długi czas myślałem, że skoro prezenty są dla mnie ważne na święta to powinien się jeszcze wysilić. Wiele osób pewnie by się ze mną zgodziło, ale nie zdawałam sobie sprawy, że on właściwie był podejmując wysiłek. Trochę jak ja z powrotem na zajęciach z rachunku różniczkowego, on był próbował, ale po prostu nie był w tym zbyt dobry. Potrzebował pomocy.

Przybyła pomoc w postaci naszej córki, która uwielbia dawać prezenty ludziom, których kocha. Jest troskliwa i kreatywna i chociaż ma dopiero osiem lat, ma świetny gust. Nie mam pojęcia, skąd to się wzięło. Teraz, gdy jest już wystarczająco dorosła, upewnia się, że tata zabiera jej świąteczne zakupy. Wybiera prezenty dla mnie i członków naszej rodziny, a on za nie płaci. Jest to korzystne dla wszystkich, a spacer po świątecznym centrum handlowym jest dla nich miłym doświadczeniem łączącym.

Mamo, jeśli masz coś, czego chcesz, po prostu nam powiedz. Nikt nie potrafi czytać w twoich myślach. Zapytaj o to, co lubisz, powiedziała moja córka. Patrząc wstecz, powinno to być oczywiste.

Możesz się wiele nauczyć od swoich dzieci, więc posłuchałem jej rady. Często oczekujemy od znaczących innych, aby wiedzieli, czego chcemy i zaspokajali nasze potrzeby, bez wyraźnego ich określenia. Tak jakby umiejętność czytania naszych myśli była dowodem na to, jak bardzo nasi partnerzy nas kochają, ale to jest śmieszne. Nikt nie jest żonaty z jasnowidzem, więc jeśli czegoś chcemy, nie powinniśmy się denerwować i żywić urazy, ponieważ musimy mówić i wyrażać swoje potrzeby. Nawiasem mówiąc, dotyczy to czegoś więcej niż tylko prezentów.

Zrezygnowałam z oczekiwań na prezenty świąteczne i przestałam brać do siebie kiepskie umiejętności prezentowe mojego męża. Doceniam to, co robi dla mnie przez cały rok, a nie tylko jednego dnia w grudniu, i nauczyłem się skupiać na wszystkich niesamowitych rzeczach, które mam, zamiast na tym, czego nie mam. Nauczyłam się również, jak się bronić i mówić dokładnie to, czego chcę, a z pomocą mojej córki mój mąż nauczył się być lepszym klientem. W końcu udało się to wszystkim. W zeszłym roku odważyłam się poprosić o pewną parę kolczyków, które kochałam. Mój mąż wydawał się odczuwać ulgę, że dałem mu konkretne instrukcje i akurat teraz noszę kolczyki.

Jednak w tym roku przyłapałam się na tym, jak mój mąż myśli o świętach. Chcę się zrelaksować, bez presji. Odkąd przestałam postrzegać prezenty materialne jako dowód miłości mojego męża do mnie i otworzyłam się na wdzięczność, straciłam ochotę na rzeczy. Zamiast tego poprosiłam o kolejną rodzinną przygodę – obecność zamiast prezentów.

Podziel Się Z Przyjaciółmi: