Nie bałem się umrzeć, dopóki nie urodziłem dzieci

Straszna Mama: Nastolatki I Nastolatki
Nie bałem się umrzeć, dopóki nie urodziłem dzieci

Shutterstock

Większość z nas nie lubi zbytnio myśleć o śmierci. Wiem, że wiele osób unika tego tematu ze strachu lub dyskomfortu.

Oczywiście nie mam ochoty przyspieszać tego wydarzenia – cieszę się życiem i chciałbym przeżyć je jak najdłużej i najpełniej. Ale na podstawowym poziomie nie boję się umrzeć. Zdaję sobie sprawę, że śmierć jest nieunikniona. To jedyna rzecz, którą nas wszystkich łączy i nie ma sensu udawać, że tak się nie stanie. Jak każda inna osoba na świecie, wiem, że w pewnym momencie umrę i nie wiem, kiedy to nastąpi.

Dorastałem z tym, co uważam za zdrowy pogląd na śmierć. Uczono mnie — i nadal wierzę — że po śmierci naszego ciała nasza dusza przechodzi do następnego świata w ciągłym postępie ku Bogu. Nazwij ten świat niebem, nazwij go następną płaszczyzną egzystencji, nazwij go jakkolwiek – to naprawdę nie ma znaczenia. Chodzi o to, że wierzę, że śmierć na tym świecie nie jest końcem.

Moja wiara odnosi się do śmierci jako posłańca radości i mówi nam, abyśmy czekali na śmierć w taki sposób, w jaki czekamy na każdą podróż — z nadzieją i oczekiwaniem. Dlatego zawsze postrzegałem śmierć moich bliskich jako tragedię dla tych z nas pozostawionych, ale jako początek niesamowitej duchowej przygody dla tego, kto przechodzi. Z powodu tych pozytywnych przekonań na temat śmierci nigdy nie bałem się śmierci.

To znaczy, dopóki nie miałem dzieci.

names of female gods

Odkąd urodziło się moje pierwsze dziecko, myśl o śmierci i pozostawieniu dzieci bez matki przerażała mnie. I ten strach rośnie wraz z moimi dziećmi. Mają teraz 7, 12 i 16 lat i nie mogę znieść myśli, co moja śmierć oznaczałaby dla nich – i dla mnie.

Po pierwsze, mam bliskie relacje z moimi dziećmi. Wiem, że gdybym miał umrzeć jutro, byliby zdruzgotani do głębi. Oczywiście będą żyć, nauczą się radzić sobie i ostatecznie będą w porządku – ale ich życie nigdy nie będzie takie samo. Nie mogę znieść myśli, że przechodzą przez ten bolesny proces żałoby, kiedy jeszcze dorastają. Nienawidzę myśli, że moja nieobecność wisi nad każdym ważnym wydarzeniem w życiu, każdym kamieniem milowym, każdym emocjonalnym kryzysem, w którym ich pierwszym odruchem jest dzwonienie do mamy. Po prostu nie ma zastępstwa dla twojej matki.

Próbuję sobie wyobrazić, jak mój mąż poradziłby sobie z ich żałobą, jeśli miałabym umrzeć. Właściwie staram się tego nie wyobrażać, bo sam obraz mnie przeraża. Chciałabym, żeby w końcu znalazł inną żonę — naprawdę bym tak — ale boję się, jak dzieci poradziły sobie z inną kobietą wchodzącą w moje buty. Nienawidzę wszystkiego w myśleniu o tym scenariuszu.

I nienawidzę myśli o tym, co by to dla mnie znaczyło. Obserwowanie dorastania moich dzieci jest radością i przywilejem, którego nie chcę przegapić. Mam przeczucie, że gdybym rzeczywiście był martwy, miałbym lepszą perspektywę na ten punkt, ale z miejsca, w którym teraz siedzę, ten pomysł po prostu mnie wkurza. Nie miałam tych dzieci, żeby je przedwcześnie zostawić. Chcę zobaczyć, jak dorastają. Chcę patrzeć, jak kończą szkołę, biorą ślub i mają własne dzieci. Chcę być tam, aby odpowiadać na ich pytania dotyczące związków, filozofii, społeczeństwa — a nawet nudnych rzeczy, takich jak kredyty hipoteczne i podatki. Chcę, żeby w swoim życiu mieli matkę i chcę, żeby ta matka była mną.

Kiedy czytam historie o umierających matkach małych dzieci, serce mi pęka dla niej, dla nich i dla wszystkich, którzy je znają. Staram się nie bać, ale te historie mnie przerażają. Mamom małych dzieci nie wolno umierać. Ale robią.

A kiedy czytam historie matek, które popełniają samobójstwo… po prostu nie mogę. Wiem, że depresja i inne choroby psychiczne nie są logiczne, ale nie rozumiem, co mogłoby skłonić mamę do zostawienia w ten sposób dzieci. To po prostu się nie liczy. Mój mózg na to nie pozwoli. Aby ktoś świadomie odegrał mój największy strach – przepraszam, po prostu nie mogę tam iść.

Ta myśl — ten strach przed śmiercią — towarzyszy mi wszędzie, dokąd teraz pójdę. Nie pozwalam, żeby rządziło moim życiem, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że nie wpłynęło to na podejmowane przeze mnie decyzje. Na przykład myślę, że skoki spadochronowe wyglądają fajnie i ekscytująco, ale nie ma mowy, żebym to robił, zanim moje dzieci staną się w pełni sprawnymi dorosłymi. Przechodzę przez Co jeśli umrę w tym samolocie? zabawa za każdym razem, gdy latam. Ważę ryzyko wszystkiego, co kłóci się z moim żądnym przygód duchem.

best oils for colds

I modlę się, co jest jedyną rzeczą, jaką możesz zrobić, gdy boisz się czegoś, nad czym masz bardzo małą kontrolę. Modlę się i ufam, że cokolwiek się stanie, wyjdzie na dobre.

Zastanawiam się, czy kiedykolwiek wrócę do punktu, w którym nie będę się bać śmierci. Może kiedy moje dzieci dorosną. Ale teraz, w tym momencie mojego macierzyństwa, trudno to sobie wyobrazić.

Podziel Się Z Przyjaciółmi: