Obwiniam teściową za mój rozwód
Jack F/GettyImages
hipp formula recall
Usiadłam przy stole kuchennym mojej ówczesnej teściowej, próbując nakarmić syna, ale on ciągle wypluwał marchewki. W wieku 9 miesięcy lubił większość rzeczy, ale nie marchewki.
Po obserwowaniu mnie przez chwilę wstała i powiedziała: Nie wiem, dlaczego masz tyle kłopotów. Spanie nigdy nie było problemem. Jedzenie nigdy nie było problemem. Moje dzieci po prostu jadły, spały i robiły, jak im kazano, powiedziała, odwracając się do mnie plecami i zaczynając zmywać naczynia.
Więc byli jak małe roboty, co? Gdzie mogę dostać jeden z nich? Spytałem się jej.
Moja zasmarkana odpowiedź zirytowała ją jeszcze bardziej, a ona powiedziała mi, że chociaż ona i jej mąż mieli czworo dzieci w krótkim czasie, zrobiła wszystko. Jej mąż pracował poza domem; jej praca polegała na robieniu wszystkiego w domu. Nigdy nie zmieniał jednej pieluchy ani nie wstawał w nocy. Musi pracować, oznajmiła.
To nie była dla mnie nowość; Słyszałem, jak mówiła to wcześniej. Wiele razy. Tak wiele razy, że z łatwością mógłbym to przetłumaczyć jako jej pasywno-agresywny sposób powiedzenia: „Prosisz mojego syna, aby za bardzo pomagał z dziećmi, a sam powinieneś sobie z tym poradzić.
Rzuciła niezbyt subtelne aluzje, gdy była świadkiem, jak prosiłam męża o zrobienie czegoś, co uważała za moją pracę, lub gdy nie zgadzałam się z nim w czymkolwiek. Dla przypomnienia, zawsze był i nadal jest bardzo zaangażowany w sprawy swoich dzieci. Nie miał nic przeciwko wstawaniu z dziećmi, zmienianiu pieluch czy karmieniu ich, ale to nie był problem.
Problem polegał na tym, jak jego matka zachowywała się wobec ojca przez całe dzieciństwo mojego byłego męża. Według mojego byłego męża jego mama nigdy nie kwestionowała jego taty ani nie mówiła w swoim imieniu, jeśli było coś, z czym chciała lub się nie zgadzała. Pozwoliła mu prowadzić gospodarstwo domowe. Nigdy nie mówiła o nieprzyjemnych lub niewygodnych rzeczach. Zamiotła je pod dywan i zachowywała się tak, jakby wszystko było w porządku przez cały czas.
Teraz wszyscy wiemy, że to nieprawda. Przez cały czas zdecydowanie nie wszystko było w porządku.
Chodzi o to, że mój były mąż założył, że to prawda. Że wszystko było brzoskwiniowe, szczęśliwe i cały czas gładko żeglowało. Powie ci, że miał doskonałe dzieciństwo, a jego rodzice mieli idealne małżeństwo.
On też tego chciał. Ten obraz, który zbudował w swoim umyśle, jak wyglądało małżeństwo jego rodziców.
I to było olbrzymi problem między nami, bo — niespodzianka! — Nie byłam jego matką. Kiedy kwestionowałem podjęte przez niego decyzje, kiedy nie zgadzałem się lub kłóciłem się z nim, to było dla niego zbyt wiele. Nie mógł sobie poradzić. Chciał tylko służalczej kobiety, która postępowałaby tak, jakby wszystko było w porządku, bez względu na to, co czaiło się w środku. Ktoś, kto „stał przy swoim człowieku”, niezależnie od tego, czy się zgodzili, czy nie.
To, co czuł, że jestem normalnym sobą i mam głos w naszym związku, okazało się dla niego równie trudne, ponieważ jego matka nakreśliła zupełnie inny obraz tego, co pociąga za sobą małżeństwo i partnerstwo. Nigdy nie sprzeciwiała się mężowi ani nie wyrażała własnych opinii, a robiąc to zasadniczo nauczyła syna, że kobiety to suki służące, które chodzą na palcach po domu i robią to, co im każą, bez uczuć i opinii.
Mój były nigdy nie widział problemu z zachowaniem swojej matki i małżeństwem jego rodziców, mimo że wielokrotnie zwracałam mu na to uwagę i była to główna sprawa w naszym małżeństwie. Nie zawsze było to robione w złości lub w złym duchu, pod wieloma względami było mi smutno z powodu jego mamy i zwróciłem uwagę na to, że brak głosu, ciągłe poświęcanie się dla innych ludzi i brak emocjonalnego wsparcia utrudnia komuś życie . Jego mama zasługiwała na coś lepszego.
Oczywiście nie widział tego w ten sposób. I naprawdę wierzę, że moja była teściowa, nigdy nie robiąc fal, nauczyła mojego byłego męża, że tak radzisz sobie z problemami: trzymasz język za zębami i sprawiasz, że jest to miłe dla wszystkich innych. To twoja rola jako żony.
Nie gram w ten sposób i wiedział o tym, kiedy się pobieraliśmy, ale myślę, że miał nadzieję, że się zmienię. Wszyscy wiemy, że kiedy wrzucasz kredyt hipoteczny i kilkoro dzieci, sprawy stają się trudniejsze i bardziej skomplikowane w nawigacji; jest to część życia i normalne jest mieć nieporozumienia ze współmałżonkiem, gdy następuje duża zmiana życiowa. Uważałem te nieporozumienia za normalne; widział w nich problem, od którego chciał uciec.
Więc biegł. A ja bym spróbował go wciągnąć z powrotem. Błędne koło.
Nikt nie ma idealnego związku – po prostu nie istnieje – a ja popełniłem wiele błędów w moim małżeństwie. Skończyło się i miałem w tym swój udział, ale czy winię za to moją byłą teściową? trochę rzeczy, które poszły nie tak w moim małżeństwie?
Tak.
Oczywiście nie była w naszym związku, ale wychowała syna, który uważał, że żona powinna być uległa, który pozwalałby mężczyźnie przejąć dowodzenie i nie odzywał się, gdy była zła. Wychowała syna, który wierzy, że tłumienie twoich uczuć to sposób, w jaki sobie radzisz sytuacje — więc to właśnie zrobił. A kiedy był ze mnie niezadowolony lub czuł się zaniedbany, zamiast ze mną rozmawiać, miał romans, mając nadzieję, że poczuje się lepiej, zamiast stawiać czoła trudnym problemom.
Jest dorosłym mężczyzną i jest w 100% odpowiedzialny za swoje czyny, a jego matka nie zmuszała go do takiego zachowania, ale czasami myślę, że nie poradziłby sobie ze mną w najgorszym momencie, bo pamięta, że jego mama zawsze się uśmiechała przylepiony do twarzy i zgadzający się z ojcem. Obarczam go odpowiedzialnością za swoje czyny (stąd rozwód), ale zdaję sobie również sprawę, że środowisko, w którym się wychowujemy, ma głęboki wpływ na nasze dorosłe relacje.
Chcę inaczej wychowywać moje dzieci. Chcę, żeby moi synowie wiedzieli, że kobiety nie są własnością ani pasywnymi stworzeniami. Kobiety mogą prosić o to, czego chcą i powinny być wysłuchane/szanowane, ponieważ są sobie równe. I niech mnie diabli, jeśli pozwolę mojej córce mnie zobaczyć, po prostu siedzieć i robić coś, co mnie niepokoi, tylko po to, żeby mężczyzna nie czuł się nieswojo.
Nie mogłem tak po prostu siedzieć i to brać, a mój były mąż nie mógł sobie poradzić z posiadaniem równego partnera. Rozstaliśmy się więc polubownie.
Kiedy wchodzisz w związek partnerski lub małżeństwo z inną osobą, jesteście równi. Moja była teściowa nie widziała tego w ten sposób, a co za tym idzie, moja była też. Oczywiście nie jest to jedyny powód, dla którego nasze małżeństwo się skończyło, ale jestem zdeterminowana, aby dać innym przykład moim dzieciom, aby nie stanowiło to problemu dla nich i ich związków. Kiedy wiemy lepiej, robimy lepiej.
Podziel Się Z Przyjaciółmi: