Kocham mojego partnera, ale on wpada w mój ostatni cholerny nerw

Koronawirus
partner-wsiada-na-nerwy

artbesouro / Getty

Wczoraj słuchałem podcastu, a terapeuta mówił o tym, jak odległość równa się pożądaniu. Tak, nie ma sprawy.

Kiedy COVID uderzył po raz pierwszy, byłam bardzo wdzięczna, że ​​mogę porozmawiać z mężczyzną, w którym byłam zakochana. Oboje jesteśmy rozwiedzeni, oboje mamy dzieci i oboje staramy się być rodzicami i prowadzić nasze gospodarstwo domowe w najlepszy możliwy sposób, robiąc wszystko rzeczy, aby upewnić się, że wszyscy dostosowali się tak dobrze, jak tylko mogą.

Błogosławieństwem było mieć kogoś, z kim można porozmawiać w mojej bańce COVID, która podzielała te same poglądy na temat trzymania się z dala od tłumów, noszenia masek i nie pozwalania naszym dzieciom na spanie. No i bonus, mieliśmy niesamowity seks.

Po kilku latach chodzenia w górę i w dół po Tinderze uświadomiłem sobie, że w końcu się ustatkowałem i nie musiałem się martwić, że zużyję mój wibrator lub spróbuję wirtualnie umawiać się na randki.

traditional english names

Nie trzeba dodawać, że był jedyną osobą (oprócz moich dzieci), którą widziałem od miesięcy. Nasze bezdzietne wieczory randkowe z chodzeniem do kina, jedzeniem na mieście lub u przyjaciół skończyły się i zaczęliśmy czuć się komfortowo z pobytem.

Na początku nie miałam nic przeciwko, ale potem zaczęłam mieć wrażenie, że co noc będę tłuc deskę na kolanie, gdy chrapie mi do ucha.

Podczas przygotowywania obiadu zdałem sobie sprawę, że siorbał warzywa w puszkach, które gotowały się na kuchence. Na przykład idzie tam z łyżką i staje nad patelnią – i zamiast ugryźć, żeby sprawdzić, czy są wystarczająco ciepłe, musi jebać cholerną zieloną fasolkę . Nie raz, ale przynajmniej cztery razy.

Kiedy wybieramy się na przejażdżkę, aby wyjść z domu, kanał sportowy rozbrzmiewa tak głośno, że cała okolica może to usłyszeć. Ale też upał w moich rzęsach jest na pełnych obrotach i okna są opuszczone.Wsiadanie z nim do samochodu sprawia, że ​​jestem tak podekscytowany, że potrzebuję spokoju w swoim pokoju przez kilka godzin, aby dojść do siebie.

Przy każdym połączeniu ma włączony telefon głośnomówiący. Ogląda filmy, które wysyłają mu jego przyjaciele (które są naprawdę głupie) co najmniej pięć razy.

Oboje uwielbiamy lody, a wyjście na rożek było dla nas podstawą COVID, ale kiedy je je, cmoknie. W każdym calu. Więc naprawdę może tego posmakować.

Teraz nie jestem idealna – naprawdę dużo czasu zajmuje mi sranie. Wydaję za dużo pieniędzy na buty. Muszę mieć ułożone poduszki na łóżku i sofie tak więc . Niektóre rzeczy jem tylko w określone dni. Mam uzależnienie od smoothie i powiedzmy, że mój blender nie jest cichy.

Muszę wcześnie iść spać, podczas gdy on jest nocnym markiem, a ostatnio orgazm zajmuje mi naprawdę dużo czasu.

Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie też go denerwuję.

organic baby soy formula

Chodzi mi o to, że od marca są w nim rzeczy, które kiedyś były ujmujące (lub których nawet nie zauważyłem), które teraz doprowadzają mnie do krawędzi tylko dlatego, że jest moim kumplem z COVID. To moje bezpieczne miejsce. To do niego chodzę, kiedy zmagam się, jestem szczęśliwa lub potrzebuję porady. Jesteśmy razem przez cały czas bez buforów, które kiedyś mieliśmy – przyjaciół, rodziny, kina, wieczorów gier – i przez większość czasu dosłownie muszę powstrzymywać krzyki.

Nie mogę się uchylić i iść na zajęcia wirowania. Nie może iść do domu swojego przyjaciela, gdzie zwykle ogląda mecze, ponieważ mieszkają z nimi ich starsi rodzice.

Wiem, że nie jesteśmy jedyną parą, która miesza się z chaosem COVID. Oboje pracujemy w domu, jesteśmy w stanie układać własne harmonogramy, zaczęliśmy razem ćwiczyć, gdy siłownie są zamknięte, i wspólnie przyrządzamy każdy posiłek, a my czujemy się komfortowo i zakochani.

Ale do diabła z tym wszystkim, on działa mi na nerwy. Żadna odległość nie oznacza żadnego pragnienia, a my potrzebujemy tutaj jakiegoś pragnienia. Pewnej nocy podkręcił telewizor o kilka decybeli i prawie zgubiłem gówno.

Tak więc wszystkim parom, które czują się chore widząc twarz partnera, słysząc ich oddech, wąchając (jeszcze jedno) gówno unoszące się z łazienki i słuchając ich głupiego głosu podczas telekonferencji, chciałbym powiedz, że jesteśmy w tym razem. Ale niestety nie jesteśmy. Nic nie mogę zrobić, aby ci to ułatwić, i nie możesz zrobić nic, aby mi to ułatwić, poza słuchaniem siebie nawzajem.

Jesteśmy jednak w tym z naszym partnerem. I nie wiem jak ty, ale wezmę siorbanie, chrapanie i wszystkie inne rzeczy, które robi (tylko po to, by mnie zirytować i sprawić, że będę miała ochotę uciekać), ponieważ wierzę, że jeśli przetrwasz COVID z ktoś, możesz przejść przez wszystko.

I szczerze mówiąc, kiedy coś się zmieni i zaczniemy robić swoje, założę się, że będzie mi go brakowało.

Podziel Się Z Przyjaciółmi: