Karmiłam piersią dziecko, które adoptowałam — i jestem tak wdzięczna, że to zrobiłam
Dzięki uprzejmości Rachel Garlinghouse
3 sylable names
Mój mąż i ja adoptowaliśmy czworo dzieci w ciągu ośmiu lat. Wielokrotnie byliśmy pytani, dlaczego nie mamy własnych dzieci, czemu czule wyjaśniam, że nasze dzieci są nasz własny . Wybór adopcji był dla nas właściwą opcją po zdiagnozowaniu choroby autoimmunologicznej.
Kilkoro naszych najbliższych przyjaciół i członków rodziny zapytało mnie, czy przegapiłem doświadczenie bycia w ciąży. Nigdy nie czułam kopnięcia ani czkawki we mnie. Bez zachcianek w środku nocy, bez USG, bez planu porodu. Nigdy nie miałem obcej osoby dotykającej mojego brzucha, spytaj mnie, czy to bliźniaki, czy planuję dowiedzieć się o płci dziecka.
Skutek ciąży i adopcji jest taki sam – dziecko. Ale procesy są bardzo różne. Nie przeszkadzało mi to. Cóż, z wyjątkiem jednej rzeczy.
Desperacko i potajemnie chciałam karmić piersią.
Moja mama karmiła piersią mnie i dwójkę młodszego rodzeństwa. I nie była sama. Dorastałam w otoczeniu matek, które karmiły swoje dzieci bez przykryć – wzdychania – i bez debaty. Nie pamiętam ani jednej ciotki, starszej kuzynki czy koleżanki mamy, która karmiła swoje dziecko butelką. Niejeden.
To było w czasach, gdy w mediach społecznościowych nie było wojen mamusi o mleko matki i formułę. Nie było też najlepszej retoryki „Fed”. Oczywiście niektóre mamy wybierały karmienie butelką, co również było w porządku. Najgorszą rzeczą, jaka może się przydarzyć, jest to, że Cheryl będzie plotkować o wyborze Diane na karmienie dziecka butelką.
Podczas naszego 14-miesięcznego oczekiwania na pierwsze dziecko czytałam wiele książek o adopcji. Chciałem być w pełni przygotowany. Kiedy pewnego dnia odwiedziłem bibliotekę, natknąłem się na książkę zatytułowaną Karmienie piersią adoptowanego dziecka i relaksacja . Wiedziałem, że muszę to sprawdzić, ale wstydziłem się, że bibliotekarz oceni mnie pod kątem mojego wyboru. Byłam matką w sercu, ale nie było dziecka.
Zajęło mi kilka wycieczek do biblioteki, aby zebrać się na odwagę, by sprawdzić książkę. Kiedy dostałem go do domu, pochłonąłem go jednym posiedzeniem. Informacja była fascynująca. Kobieta, która nigdy nie była w ciąży lub która wcześniej rodziła, może potencjalnie laktować, jeśli będzie przestrzegać określonych protokołów.
Tydzień później odwiedziłam moją lekarkę, chcąc z nią porozmawiać o możliwości zastąpienia pigułki antykoncepcyjnej odpowiednią do indukcji laktacja , a także dowiedzieć się, jak uzyskać Domperidon. Oba leki uznano za konieczne przez protokół Newmana-Goldfarba Badałem. Potrzebne były również określone suplementy i odciąganie pokarmu zgodnie z harmonogramem, aby z powodzeniem wytwarzać mleko i podtrzymywać laktację do czasu przybycia naszego dziecka.
Kiedy wyjaśniłem swoje zamiary pielęgniarce, spojrzała na mnie tak, jakbym właśnie jej powiedział, że pewnego dnia Donald Trump zostanie prezydentem. Wyszłam z wizyty zniechęcona, ale nie chciałam się poddawać. Ponownie przeczytałem książkę z biblioteki, zrobiłem więcej notatek i rozważyłem swoje opcje.

Kilka miesięcy później odwiedziłam mojego endokrynologa na rutynową wizytę. Podzieliłam się ekscytującą wiadomością, którą adoptowaliśmy, a potem wspomniałam o pielęgniarstwie adopcyjnym. Powiedziała cicho, nie wiedziałam, że to możliwe, a potem zmieniła temat. Opuściłem drugie spotkanie, zniechęcony i zakłopotany.
Żałuję, że nie miałam odwagi podążać za swoimi przekonaniami, ale miałam być młodą mamą i niepewna siebie. Poza tym próbowałem poruszać się w zawiłościach adopcji. Po 14 miesiącach oczekiwania dostaliśmy telefon. Zostaliśmy wybrani przez biologiczną matkę do adopcji jej córeczki. Byliśmy w siódmym niebie, pośpieszyliśmy do Target po zapasy i pojechaliśmy odebrać córkę.
Kiedy miała półtora roku, powiedziałam mężowi, że jestem gotowa do ponownej adopcji. Wiedzieliśmy, że podróż może zająć lata i nie chcieliśmy opóźniać znalezienia brata lub siostry dla naszego najstarszego. Wypełniliśmy dokumentację, przeprowadziliśmy wywiad z pracownikiem socjalnym, wzięliśmy udział w zajęciach z resuscytacji krążeniowo-oddechowej i przeprowadziliśmy inspekcję domu.
Znowu bawiłem się pomysłem karmienia piersią, ale potem wydarzyło się coś nieoczekiwanego i niespotykanego. Zostaliśmy wybrani do adopcji drugiej córki już pierwszego dnia oczekiwania. Nie tylko zostaliśmy wybrani, ale dziecko już się urodziło. Ledwo zdążyliśmy się spakować i powiadomić naszych pracodawców, a tym bardziej zastanawiać się, jak nakarmić nasze dziecko. W ciągu 24 godzin od odebrania telefonu od naszego pracownika socjalnego byliśmy w drodze i podróżowaliśmy po naszą małą dziewczynkę.
Jak w zegarku, kiedy nasze córki miały półtora i trzy i pół roku, wiedziałam, że powinniśmy ponownie powiększyć naszą rodzinę. Powtórzyliśmy proces nauki w domu iw ciągu dwóch miesięcy zostaliśmy dopasowani do przyszłej mamy, która była w siódmym miesiącu ciąży z chłopcem.
Miałem nadzieję, że za dwa miesiące do terminu porodu będę miał czas na przygotowanie się do karmienia. Wynajęłam laktator od lokalnego konsultanta laktacyjnego, ustaliłam harmonogram odciągania pokarmu i kupiłam potrzebne mi zioła. Ale z powodu pewnych opóźnień, których doświadczyliśmy, z wymaganymi kontrolami i wyczerpującym harmonogramem odciągania pokarmu – który odbywał się co cztery godziny, przez całą dobę – zrezygnowałam.
Teraz była nadzieja. Podczas pompowania udało mi się uzyskać krople po jednej stronie. Byłem mile zaskoczony. Czy to możliwe, że moje następne dziecko i ja możemy mieć związek pielęgniarski?
Kiedy przyjechał nasz syn, podobnie jak nasze córki, karmiliśmy go butelkami. Z trójką dzieci poniżej czwartego roku życia mieliśmy pełne ręce roboty. Porzuciłem pracę nauczyciela na uniwersytecie i zostałem pełnoetatowym SAHM-em.

Dzięki uprzejmości Rachel Garlinghouse
Mój syn był przytulanką radości. Chociaż zdarzały się chwile, jak wszystkie dzieci, że robił się wybredny, a czasem niepocieszony. W rzadkich chwilach, kiedy byliśmy tylko on i ja, przeszło mi przez myśl, że nadal mogę go pielęgnować.
Pielęgniarstwo adopcyjne przybiera różne formy. I jak Alyssa Schnell, autorka Karmienie piersią bez porodu podzielił się, to o wiele więcej niż mleko. Pielęgniarstwo adopcyjne dotyczy relacji między rodzicem a dzieckiem. Opcje obejmują karmienie butelką — czyli przytrzymywanie butelki przy piersi, dzięki czemu rodzic i dziecko stykają się ze skórą, odciąganie pokarmu, a następnie karmienie butelką, przy użyciu dodatkowego systemu do karmienia — który jest systemem butelki i drenów podłączonych do piersi, co zapewnia wygodę pielęgniarstwo – znane również jako pielęgniarstwo na sucho.
Już dawno zrezygnowałam z produkcji pełnego lub nawet częściowego zapasu mleka. Rygorystyczny harmonogram odciągania pokarmu był prawie niemożliwy z trojgiem małych dzieci w domu i nie czułam się już komfortowo biorąc dwa zalecane leki. Ale z łatwością wypuściłem kilka kropli w krótkim czasie, kiedy odciągałem. Dlaczego więc nie dać mu wiru?
Kilka razy próbowałam opiekować się moim synem, zanim się o tym dowiedział. Na początku miało to zająć tylko około trzydziestu sekund. Ale w miarę upływu tygodni karmił przez kilka minut.
Wiem, że niektórzy zastanawiali się, dlaczego się tym przejmuję. Moje dziecko otrzymało odżywianie z mieszanki w butelce. Czy nie czułam się dla niego wystarczająco mamą bez opieki? Albo gorzej, czy odgrywałam jakąś biologiczną fantazję o matce, ponieważ nie urodziłam dziecka?
Odpowiedź jest prosta. Zdecydowałem się na opiekę nad moim synem, ponieważ nadszedł właściwy czas i ponieważ to zadziałało dla nas obu. Karmiliśmy się z przerwami przez rok i to było magiczne.
Nigdy nie zapomnę jak jego ciało się rozluźniło. Spoglądał na mnie swoimi ciemnobrązowymi oczami, przekonując mnie swoim sennym uśmiechem. W tych chwilach wszystko było pogodne.
Cztery lata po urodzeniu syna adoptowaliśmy kolejną córkę. Nie mogłem się zmusić do ponownego odciągania pokarmu, a ona i ja nie nawiązaliśmy związku pielęgniarskiego. Pragnąłem, ale wychowywałem czwórkę dzieci, które wspólnie potrzebowały dużo czasu i uwagi.
Pomimo blokad drogowych, z jakimi musiałam się zmierzyć, związanych z pompowaniem, wyczuciem czasu i negatywnymi słowami, jestem tak wdzięczna, że wysłuchałam mojej mamusiowej intuicji i opiekowałam się moim trzecim dzieckiem. Ponieważ sześć miesięcy po urodzeniu naszego czwartego dziecka zdiagnozowano u mnie raka piersi. Sześć tygodni po postawieniu diagnozy przeszłam obustronną mastektomię.
Minęły dwa lata od mojej operacji, a ja nadal opłakuję utratę piersi. Ale znalazłem trochę pocieszenia we wspomnieniach, które są mi drogie – te ciche chwile, kiedy kołysałem syna, jego ciało idealnie pasowało do moich ramion.
Podziel Się Z Przyjaciółmi: