Nie stać Cię na dzieci? Miej je mimo to
Po trzydziestce, po ciąży, której się nie spodziewałam, przerodziła się w nieoczekiwane poronienie, mój partner i ja zdecydowaliśmy, że naprawdę zaczniemy starać się o dziecko. Nie ma nic lepszego niż ciąża, aby wywołać to, co konieczne, gdzie widzimy, jak ten związek będzie konwersacją. Zdecydowaliśmy, że pewnego dnia chcemy mieć dzieci razem; pewnego dnia szybko zmieniło się w teraz, gdy drugie poronienie nastąpiło po pierwszym i zdaliśmy sobie sprawę, że moje ciało może zająć trochę czasu, aby pomyślnie przyjąć dziecko.
Strach, że możemy nie mieć dzieci, przebił fakt, że nie byliśmy na nie przygotowani finansowo. Zaczęliśmy starać się o dzieci z całkowitym brakiem obaw, że żadne z nas nie ma prawdziwej pracy, ubezpieczenia zdrowotnego, za które ktoś inny zapłacił, ani stabilności finansowej. Byłem wtedy barmanem, on był muzykiem; zaczęliśmy wkładać trochę pieniędzy do oszczędności, żebym mógł nie pracować, kiedy nadejdzie czas. Kilka lat po pierwszym poronieniu mieliśmy syna.
Po jego urodzeniu zrobiłam sobie małą przerwę w pracy, ale nasza sytuacja materialna wymuszała, żebym dość szybko wróciła za bar. Wtedy zacząłem pisać, żeby uzupełnić nasze dochody. Kariera barmana dała mi naturalny talent do opowiadania historii i szybko znalazłem kilka płatnych koncertów. Mój partner i ja zamieniliśmy się z pracą w nocy i staraliśmy się, aby nasze harmonogramy były jak najbardziej elastyczne, abyśmy mogli być tam dla naszego dziecka. Dołączyliśmy do grona modnych, wielkomiejskich rodzin w naszej coraz droższej dzielnicy na Brooklynie. Mój partner dorastał w sąsiedztwie i mieszkałem tam przez ponad dekadę, ale po narodzinach naszego dziecka zaczęliśmy zastanawiać się, czy życie w mieście jest czymś, co możemy utrzymać za nasze skromne dochody. Kilka lat później usiadłam na sedesie w mieszkaniu na trzecim piętrze, z którego już zaczynaliśmy wyrastać z naszym jedynym dzieckiem, i patrzyłam na pozytywny wynik testu ciążowego, którego nigdy nie spodziewałam się przyjść po tylu latach, z którymi się zmagaliśmy. mieć nasz pierwszy. Do naszej i tak już chwiejnej sytuacji finansowej dołączaliśmy kolejne dziecko.
Na papierze prawdopodobnie wyglądamy zupełnie inaczej niż przeciętni amerykańscy rodzice: muzyk, który zarabia na występach w Nowym Jorku, gdzie tylko się da, i pisarka, która zarabia na sprzedaży swoich słów. Nasz czeski styl życia musiał z pewnością budzić wątpliwości, dlaczego zdecydowaliśmy się na powiększenie naszej rodziny, skoro najwyraźniej nie było nas na to stać. Ale nasz status finansowy nie różni się zbytnio od przeciętnego Amerykanina, który teraz żyje od wypłaty do wypłaty. Nasza sytuacja jest znacznie bardziej powszechna niż sytuacja innych rodziców w naszej coraz bardziej zamożnej, starej dzielnicy na Brooklynie. Jesteśmy regułą, a nie wyjątkiem.
best spit up formula
Chociaż nasz łączny dochód daje nam równe szanse w tym, co spis nazywa klasą średnią, nigdy nie ma dodatkowych pieniędzy. Kiedy patrzę na pieniądze, które co miesiąc trafiają do naszego gospodarstwa domowego i pieniądze, które muszą wyjść – jestem oszołomiony. Nie prowadzimy ekstrawaganckiego stylu życia. Nie posiadamy domu ani nowych samochodów. Rzadko traktujemy sobie coś, co nie jest konieczne. Jesteśmy dwojgiem pracujących dorosłych z dwójką dzieci w przedszkolu. Otóż to.
Kiedy pisałem o tym w przeszłości, w komentarzach nieuchronnie pojawia się riposta: Nie miej dzieci, na które cię nie stać. Czy myliłem się, sprowadzając dzieci na świat, na który mnie nie było stać? Czy bycie gotowym finansowo nie powinno powstrzymać mnie przed podążaniem za moim instynktem posiadania dzieci?
Pomysł, że ludzie muszą być finansowo zabezpieczeni, aby rozmnażać się, jest interesujący, biorąc pod uwagę, że tak wielu Amerykanów tak nie jest. Nasza klasa średnia radzi sobie gorzej niż kiedykolwiek, a ceny tego, co większość uważa za artykuły pierwszej potrzeby, wciąż rosną. Statystyki spisu ludności pokazują, że mediana dochodu gospodarstwa domowego w 2012 roku nie była wyższa niż było 25 lat temu — i te liczby również nie zmieniły się zbytnio w ciągu ostatnich trzech lat. Ale to nie powstrzymało wzrostu cen artykułów pierwszej potrzeby wychowania dzieci.
Do 2012 Bloomberg raport pokazały, że ceny uczelni wzrosły o 1120 procent w ciągu trzech dekad, wydatki medyczne wzrosły o 601 procent, a cena żywności wzrosła o 244%. Według spisu powszechnego wydatki na opiekę nad dziećmi prawie się podwoiły w ciągu ostatniego ćwierćwiecza, od tygodniowej średniej wynoszącej 84 dolary dla rodzin z pracującymi matkami do tygodniowej średniej wynoszącej 184 dolary. Ci, którzy żyją poniżej granicy ubóstwa, mają gorzej niż ci z nas, którzy starają się utrzymać status klasy średniej: wydają na opiekę nad dziećmi mniej więcej cztery razy więcej niż inne rodziny; aż 30 procent.
cabinet door baby locks
Kiedyś po prostu chcieliśmy, aby nasze dzieci radziły sobie lepiej niż my. Przy rosnących kosztach życia wśród stagnujących zarobków, to życzenie jest teraz mrzonką. Więc dokąd stąd pójdziemy? Czy po prostu decydujemy, że tylko bogaci mają nasze zbiorowe błogosławieństwo na wychowywanie dzieci? Kiedy ktoś wypowiada zdanie: „Nie miej dzieci, na które cię nie stać”, czy zdaje sobie sprawę, że rozmawia z bardzo dużym procentem populacji?
Ślepe oczekiwanie, że ludzie będą finansowo nadążać, gdy rzeczywistość jest stagnacja płac i rosnący koszt życia, jest głupie. Oczekuje więc, że ludzie porzucą marzenia o założeniu rodziny. Nigdy nie doradziłabym parze, która jest w sytuacji, w której my jesteśmy, żeby nie miała dzieci, bo ich na nie nie stać. Potrzebujemy więcej rodzin, które są żywotnie zainteresowane zmianami. Musimy uczciwie przyjrzeć się temu, co dzieje się z klasą średnią w tym kraju. Jeśli dochód klasy średniej nie wystarcza na pokrycie podstawowych potrzeb związanych z wychowaniem dzieci – to co? Nie mam odpowiedzi na to pytanie, ale wiem, co mówię moim przyjaciołom, którzy czują, że nie stać ich na posiadanie dzieci, których pragną:
Miej je i tak.
Podziel Się Z Przyjaciółmi: