W obronie (i świętowaniu) 20-minutowego biegu mamy
Posłuchajmy tego podczas krótkich okresów aktywności — *samotnie.*

Podczas ciągnięcia dwóch małych ludzi i ich wiele różnych potrzeb po Brooklynie w uciążliwy sposób podwójny wózek , Często jestem dublowany przez biegaczy, którym nie mogę powstrzymać zazdrości. Jakie to uczucie zjeżdżać na trapezie ulicą, niosąc tylko własny ciężar, w wybranym przez siebie tempie, a wszystko to bez zatrzymywania się, by szukać zbuntowanych Cheerios, odzyskać zagubione smoczki lub wracać po zabawki potajemnie upuszczone kilka przecznic temu?
Czasami muszę mrużyć oczy, żeby sobie przypomnieć, ale moje zapisy z krokomierza pokazują, że w czasach, gdy tym biegaczem byłem ja, było to wiele razy. Z wyjątkiem... Nienawidziłem biegania tak bardzo, że nigdy tak naprawdę nie pławiłem się w jego chwale.
Związek nienawiści i nienawiści z bieganiem
Śmiało, zrzucę winę na trenera, którego poznałem na studiach; powiedział mi, że wykonywanie ćwiczeń cardio mniej niż 30 minut to strata czasu. Potem wszelkie docenianie ruchu – a zwłaszcza biegania – zamieniło się w kręte odliczanie.
Bez względu na pogodę i playlistę, każda sesja cardio wydawała się zadaniem przeznaczonym do tego spalić wczorajszy deser lub stwórz deficyt kalorii, aby pokryć moją następną przyjemność. Dowolne poświęcenie czasu wydawało się obowiązkowe i karalne, i szczerze mówiąc, to się nie zmieniło. Ale moje podejście do ruchu tak.
Teraz, będąc na tyle mądrym, by wiedzieć, że podejście trenera do ćwiczeń było w najlepszym przypadku błędne, a w najgorszym nieuporządkowane, zrozumiałem, czym jest bieganie: ostateczną ucieczką.
Tak, rodzicielstwo dało mi zupełnie nowe uznanie dla krótkich okresów aktywności, wykonywanych, co najważniejsze, w samotności. W końcu nie ma lepszej definicji wolności niż bieganie w dowolną stronę, dopóki nie powiesz, że masz dość, niezależnie od liczby kroków i tego, czy ktoś zacznie płakać. To najlepszy prezent, jaki sobie możesz dać.
Z miłości do uciekania „Away”
Wiem, wiem – wszyscy mamy rzeczy, które wolimy robić niż ćwiczyć, na przykład udawać, że robimy kupę, podczas gdy tak naprawdę przeglądamy Instagram za zamkniętymi drzwiami łazienki.
Ale wychodzenie z domu samotnie, zamykanie drzwi za każdą budzącą się odpowiedzialnością, wyruszanie bez wózka, bez małych rączek do trzymania i bez zasmarkanych nosków do wydmuchania, aby móc choć raz spokojnie przemierzyć chodnik w spokoju: to zawsze jest to -krótka szansa na porzucenie całej swojej tożsamości na rzecz nieokiełznanej samotności.
To tymczasowe porzucenie wszystkich ludzi, których stworzyłeś i wszystkich ludzi, którzy na tobie polegają. To uczucie, którego po prostu nie doświadczysz, stawiając kroki, nosząc dziecko lub pchając je. Jednym kliknięciem zamka nikt nie może przerwać Twojego toku myślenia, zaczepić Cię, skomleć na Ciebie ani zażądać od Ciebie przekąski, dopóki Ty zadzwoń, żeby się odwrócić i wpuścić wszystko z powrotem.
W tej chwili możesz być kimkolwiek – starym sobą lub nowym. To fantazja, której większość z nas nigdy by nie zrealizowała, ale z pewnością chciałaby się jej trzymać przez kilka minut.
I mam na myśli A kilka Odkryłem, że biegi (lub nawet marsze biegowe) po 20 minutach sprawiają, że całe to „spocenie się” sprawia wrażenie troski o siebie, a nie samokarania. To wystarczająco dużo czasu, żeby się w to zagłębić playlista całkowicie pozbawiona Blippi , poczuj się całkowicie nieskrępowana, wypraj sportowy stanik i poczuj chociaż odrobinę wolności bez poczucia winy za utratę czasu, który możesz spędzić ze swoimi dziećmi.
Kolejna zaleta? Wyznaczenie sobie zaledwie 20 minut ćwiczeń jest nie tylko osiągalne; pomaga wyeliminować poczucie porażki, jeśli nie możesz biegać fizycznie dłużej. Bo, na miłość boską, kobietom nie potrzeba więcej takich uczuć!
fisher price vibrating rocker
Bez względu na to, ile minut możesz poświęcić (lub ile fizycznie znosisz) ruchu, możesz zapisać to jako odę dla swoich dzieci. W końcu pomaga przygotować twoje ciało na wszystkie fizyczne wymagania macierzyństwa, takie jak podniesienie 40-kilogramowego malucha, gdy jego świat (OK, OK, wieża blokowa) się wali lub galopowanie w stronę telefonu w chwili, gdy twój współrodzic krzyczy: „Weź aparat!”
Zatem w tym sezonie na postanowienia świętujmy te kilka minut ruchu, które dla siebie poświęcamy – w dowolnym tempie – i uznajmy, że 20 minut wystarczy. Doceńmy fakt, że nasze ciała nadal mogą się poruszać po tym gównianym przedstawieniu, jakim jest poród. I dajmy sobie chwilę wytchnienia, jeśli nadal nie znosimy biegania. Każdy ruch, który wymaga czasu w samotności, wystarczy lub przynajmniej sprawi, że poczujesz się swobodniej niż misja odzyskiwania smoczka.
Podziel Się Z Przyjaciółmi: